sobota, 25 lipca 2015

Czwarty





    (...)W tedy otrzymałam sms i zdębiałam...Był on od mojego szefa
"Anna miała wypadek.Jechała z mężem.Oboje zginęli na miejscu"
 Telefon spadł na ziemię, a mi zakręciło się w głowie. Kiedy się ocknęłam leżałam na kanapie, a wokół mnie siedzieli Zbyszek i jego rodzice.
-Julka wiesz co się stało?-spytała pani Jadzia.
-Zemdlałam bo...o nie.Oni nie żyją Zbyszek.-szepnęłam.
-Kto nie żyje?
-Ania i Krystian, nie znałeś ich.Ale byli mi bardzo bliscy.-Pan Bartman podał mi wodę, a pani Jadwiga mnie przytuliła. Zibi zadzwonił do mojego szefa pytając o dzień i godzinę pogrzebu.Nie mogłam w to uwierzyć.
-Zbyszek...przecież jeszcze wczoraj rozmawiałam z Anią. Kto mi teraz będzie doradzał w sprawach ubioru, kto będzie się kłócił, że powinnam nosić buty na wysokim obcasie? Komu będę się zwierzać ze swoich problemów, komu będę powierzać wszystkie moje sekrety? Boże przecież oni mieli tyle przed sobą. Chcieli mieć trójkę dzieci. Dwie dziewczynki i chłopca.-płakałam wtulona w niego.
-Nie płacz jestem przy tobie. Słuchaj może i znamy się kilka dni, ale nie chcę żebyś teraz była sama.
-Co sugerujesz?
-Może... na prawdę się do mnie przeprowadzisz?
-Żartujesz?
-Nie. Po prostu boję się, że sobie coś zrobisz.
-Nie wiem, przemyślę to... poza tym w ogóle mnie nie znasz.
-Wiem o tobie sporo, ty o mnie też.Pokój gościnny jest. W prawdzie zajmują go teraz moi rodzice, ale niedługo jadą. Słuchaj... może i czasem zachowuję się jak debil, ale taki już jestem.Wytrzymasz ze mną.- w sumie ma rację, nie chcę być teraz sama.
-No, nie wiem. Nie chcę być dla ciebie ciężarem. Przeważnie teraz...kiedy straciłam ostatnie bliskie mi osoby.
-Obrażasz mnie w tym momencie. Poza tym, ty ciężarem? Przecież ty sama skóra i kosci jesteś.No i wiesz zawsze kobieca ręka się przydaje. To jak będzie?- uśmiechnął się.
-Zbyszek ja...
-Super, jutro wszystko załatwię.- nie byłam pewna czy to dobry pomysł.
    Poszłam do mieszkania i przyniosłam pudło ze zdjęciami.Państwo Bartman znów się gdzieś się ulotnili więc postanowiłam pokazać je mojemu przyszłemu współlokatorowi. Nie wiem czemu,ale zaczęłam mu ufać.
-O! A tutaj byliśmy w Zakopanem, złamałam wtedy nogę nad Morskim Okiem.-uśmiechałam się jednocześnie płacząc.Czułam jak bardzo będzie ich bardzo brakować.Już za nimi tęsknie.Długo siedzieliśmy przy fotografiach. Aż dotarliśmy do ostatniej.Był na niej mój były chłopak.Podarłam ją na kawałki.
-Kto to?
-Mój były.Chodził ze mną, a jednocześnie wychowywał swojego synka.Oczywiście ja nic nie wiedziałam.ten chłopiec ma teraz chyba 5 lat.
-Co zrobiłaś jak się dowiedziałaś?
-Dostał w ryj.Zerwałam z nim i się gdzieś przeprowadził.
-A dlaczego wybrałaś pedagogikę?- Zbyszek ewidentnie próbował mnie odwieść od myśli o Ani i Krystianie.
-Lubię dzieci.A ty dlaczego wybrałeś siatkówkę?
-A dlaczego oddychamy? Zawsze chciałem być sportowcem. Próbowałem z różnymi sportami, ale żadnego nie pokochałem tak jak siatkówkę.Potem poznałem Dzika. Może to zabrzmi dziwnie, ale przyznam, że nie wiem co bym zrobił gdybym go stracił.Już raz się z nim pokłóciłem i nie chcę tego powtarzać.I tak rzadko się widujemy, bo on na zgrupowaniach, a mnie nie chcą.-zaśmiał się, ale widziałam, ze boli go brak powołań do reprezentacji.-Niby jeżdżę do nich, ale to nie to samo.
-Na pewno dostaniesz jeszcze nie jedno powołani do reprezentacji.A kto wie...może polecisz do Rio na Igrzyska.
-Pewnie.Jak mnie nie będą znowu chcieli to się przykleję do któregoś jakimś mocnym klejem.-zaśmialiśmy się.Mimo rozmowy i tak było mi cholernie smutno, że nie zobaczę już nigdy Smolarków.Nie będziemy już nigdy śpiewać. Krystian miał na prawdę niezły głos. Życie jest takie niesprawiedliwe.
|||||||||||||||||||||||||||||||||
hej.Przepraszam ze nie komentowałam waszych blogów,a le nie miałam internetu.
Przepraszam za to coś na górze.
Pozdrawiam i zapraszam do kometowania <3

 

5 komentarzy:

  1. Dlaczego ty to zrobiłaś!? Trzeci raz dzisiaj słyszę o śmierci. Najpierw naoglądałam się romansideł, a teraz jeszcze to...ahh
    Może Bartman nie okaże się takim osłem jak myślałam?
    buźki ;-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chcę Cię urazić, czy coś, ale u mnie i na wielu innych blogach piszesz takie same komentarze. Jeśli nie czytasz to nie komentuj i nie rób nadziei. Mogę się mylić, jeśli tak to przepraszam.
    Do reklamy służy zakładka spam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "TO COŚ" jak nazwałaś, jest za*ebiste ;**
    Dlaczego znów jakaś tragedia? Przyznaję, ze miałam przez chwilę taką myśl, że może być to jakiś wypadek. Ale nie myślałam, że ten plan wcielisz w życie ;p Skoro to jednak ma zbliżyć Julkę i Zbyszka... Czekam na rozwój sytuacji :D
    Pozdrawiam ;**

    PS. Błagam, pisz dłuższe te rozdziały ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rozdział akurat pisałam na telefonie no i tego xD

      Usuń
  4. No teraz to mnie rozwaliłaś :O oni nie żyją?! Ja podejrzewałam że coś z jej ojcem będzie, ale tego to bym nigdy nie zgadła... masakra, jak jej teraz ciężko będzie :/ Zbyszek zachował się wspaniale i podziwiam go, bo praktycznie Julki nie zna, a on jej proponuje wspólne mieszkanie żeby nie była teraz sama. jest dla niej wielkim wsparciem, choć to praktycznie obcy człowiek dla niej :O
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń