piątek, 17 lipca 2015

Drugi





    Obudziło mnie czyjeś dobijanie się do drzwi.Poszłam do kuchni i wzięłam patelnię na wypadek gdyby to był Bartman.Otworzyłam, na szczęście to była Ania.
-Hej, no nie mów że robisz śniadanie.Ty? Nie wierzę-powiedziała wchodząc do środka.
-Co? Nie, wzięłam patelnię na wypadek gdyby to był Bartman.
-Zaraz...ten Bartman? Skąd go znasz? Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-Wczoraj wprosił mi się do domu-opowiedziałam jej całą "historię".
-Idź na ten trening!
-Nigdy w życiu. To wieśniak jest.
-Gdyby nie to, że jest 7:30 i wysłał mnie tu nasz szef kłóciła bym się z tobą żebyś tam poszła.
-Co?! Już ta godzina?-świetnie, znowu zaspałam.Ubrałam się najszybciej jak się dało.Wsiadła do samochodu i odjechałam. Dopiero w połowie drogi zorientowałam się, że przecież miałam jechać z Anią.No trudno teraz to już po jabłkach.Po 20 minutach byłam pod budynkiem przedszkola.To, że złamałam wszystkie możliwe przepisy to szczegół.Tak w ogóle,może mi ktoś powiedzieć czemu założyłam buty na obcasie?Powinni wymyślić sport-bieganie w szpilkach.Byłabym mistrzynią.
- Bardzo pana przepraszam, ale zaspałam.-zaczęłam mówić do szefa gdy weszłam do środka.
-Nic się nie stało.Ale czemu mówisz mi na pan?-uśmiechnął się dziwnie.
-Ja jednak uważam, że nie powinnam mówić panu na 'ty'.-Kazał mi iść do dzieci.Nie było ich masakrycznie dużo.W końcu są wakacje.A z powodu, że było ich mało była jedna grupa 3-5 latków.Razem z Anią musiałyśmy się nagimanstykować, żeby znaleźć zabawę która będzie odpowiednia dla każdego dziecka.Gdy przedszkolaki rysowały swoje ulubione zwierzątka tak Julka jesteście takie kreatywne. podszedł do nas jeden z chłopców, chciał coś powiedzieć,ale...zwymiotował i to na moją bluzkę!Ania poinformowała rodziców, a ja zwolniłam się do domu.Całą drogę, aż pod drzwi wyklinałam mój zawód.Oczywiście nie była to wina tego chłopca którego imienia nie pamiętam.Każdemu może się zdarzyć. Bo może prawda?Na szczęście jutro sobota i sobie odpocznę.
-Ej, oszukałaś mnie!Powiedziałaś, że pracujesz do 14. Jest 13 a ty już w domu.-O nie, tylko nie on.Boże co ja takiego zrobiłam, że tak mnie karzesz?
-Bo pracuję do 14.Ale musiałam się zwolnić.-powiedziałam chcąc zamknąć mu drzwi przed nosem, ale Zbyszek był silniejszy.
-Czemu?
-Bo zwymiotowało na mnie dziecko.Myślisz, że tak bluzka pierwotnie tak wyglądała?-czemu ja z nim w ogóle rozmawiam?
-Jesteś opiekunką?
-Przedszkolanką jak już.
-Studiowałaś pedagogikę? Matko moi rodzice będą w siódmym niebie.Zostań moją dziewczyną...na jeden dzień.Błagam.-Nie powiem widok klęczącego Bartmana przede mną był komiczny.
-Boże, na co ja się zgadzam?-podniosłam wzrok ku górze.-Ale na trening z tobą nie idę.
-No to przebieraj się idziemy na trening, a potem do mnie bo obiecałem rodzicom, że dziś przedstawię im moją dziewczynę.
-Głuchy jesteś? Nie.Idę.Na.Trening.A teraz wypad bo chcę się przebrać.-wypchnęłam go z łazienki, tak chodził za mną po całym mieszkaniu.Kiedy zdejmowałam bluzkę wlazł znów do środka.
-No weź pójdź ze mną!
-Bartman!
-Dobra, sorry już wychodzę.-On jest nienormalny.Przebrałam się znów byłam zmuszona założyć obcasy bo przy Zbyszku nawet z moimi skromnymi 175 cm wyglądałam jak krasnal.
-Jedziemy na ten trening.-powiedziałam zrezygnowana.Spytacie czemu zdecydowałam się jechać? Skoro mamy udawać parę przed jego rodzicami muszę coś o nim wiedzieć.W czasie gdy jechaliśmy na halę Podpromie zadawaliśmy sobie różne pytania, Zibi kilka razy pytał o moich rodziców,ale ja zmieniałam temat.Za krótko się znaliśmy żeby mógł wiedzieć o tym wszystkim.
-Jesteśmy na miejscu-powiedział.
-No to ty idź na trening a ja tu posiedzę.
-Nawet nie ma takiej opcji.Wyskakuj.-powiedział otwierając mi drzwi.Posłusznie wysiadłam.Bartman zaczął kierować się na halę, a ja w stronę domu.Nagle poczułam jak przerzuca mnie przez swoje ramię.I tak oto Zbigniew sobie szedł ze mną jak z workiem ziemniaków.Nie wspominając o tym, że miałam na sobie spódnicę!Postawił mnie dopiero przed szatnią.
-Wejdziesz?-spytał i się uśmiechnął.Zignorowałam jego pytanie.
-Co się szczerzysz? Myślisz, że ja jestem jakimś workiem,a ty Świętym Mikołajem?
-O Zbychu! Nie mówiłeś, że masz dziewczynę.-odezwał się Ignaczak.
-Ja go nie znam.-powiedziałam od razu i zaczęłam kierować się do wyjścia.
-Julka, bo znów cię będę niósł jak worek!-krzyknął.Na prawdę zaczynam się go bać.Chociaż bardziej powinnam mojego szefa.Mówiłam już, że cała drużyna się temu przyglądała?
-Co tu się dzieje?!Zbyszek czemu się tak drzesz?-oho, trener Kowal w akcji.
-Trenerze to jest...-zaczął Zibi.
-Jego dzjewcyna.-dokończył Penchev.
-Nie!-krzyknęłam.
-Tak!-odezwała się reszta.Nie no, czyli nie tylko Bartman jest głupi...cała Resovia to oszołomy!

***
    Siedziałam zła na trybunach i oglądałam trening siatkarzy.Kiedy trener ogłosił koniec wszyscy rzucili się do wyjścia.Zanim mój 'chłopak" się ogarnie.Ja będę w połowie drogi do domu.Zabarykaduję się tam, nie ma szans, że pójdę z nim na to spotkanie z jego rodzicami.Z tego wszystkiego zgubiłam się na hali w której byłam setki razy.Do wyjścia odprowadził mnie jakiś straszy pan, który był ochroniarzem. No dobra nie było może bardzo stary...na oko 50 lat.Chyba długo się plątałam bo na parkingu złapał mnie, nikt inny tylko pan B.
-A ty gdzie się wybierasz?
-Do domu nie widać?-nie uwierzycie, znów przerzucił mnie jak worek.Całą drogę nie odzywałam się do niego.Kiedy dojechaliśmy powiedział:
-Badania wykazują, że cichy mężczyzna to myślący mężczyzna, zaś cicha kobieta to wkurzona kobieta.Jesteś zła?
-Nie no coś ty. Tylko dwa razy każdy kto przechodził mógł zobaczyć mój tyłek!Nie wiem co powiesz rodzicom,ale ja nie idę.-W tym momencie z bloku wyszedł ojciec Zbyszka.
||||||||||||||||||||||||||||||||
No i mamy drugi! W ogóle mi się nie podoba xD
W przyszłym tygodniu nie będzie rozdziałów ponieważ wyjeżdżam i nie będę miała laptopa.
Noo to apraszam do komentowania i pozdrawiam <3

5 komentarzy:

  1. Więc jestem.
    Nie wiem czy chciałabym w drugim dniu znajomości z chłopakiem (jeżeli dobrze liczę) od razu poznawać jego rodziców :D
    Czekam z niecierpliwością na następny ;)
    Lecę pod prysznic, bo zapowiada się kolejny wieczór zarezerwowany przez lś USA-Francja <3
    Pozdrawiam ;-*
    Ps:za kim jesteś? xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde ciężki wybór i moje serce jest rozdarte XD Ale coś mi mówi USA XD

      Usuń
  2. Hahhahah leże ze śmiechu :D Bartman mnie rozwala! Zna dziewczynę jeden dzień i już każe jej udawać swoją ukochaną. Wyczuwam, że może coś ciekawego z tego wyniknąć, ale chyba Julka na razie nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw :D
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry rozdział :D
    Zibi --------------------- > > >
    Cóż się stanie podczas spotkania z jego rodzicami? Dość ciekawie się zapowiada XD Najwyraźniej zabrną w niezłe kłamstwa, ale cóż bardziej nie łączy ludzi, niż wspólne tajemnice?? XDDDD
    Czekam na następnyyy!
    Pozdrawiam ;**

    ps. INFORMUJ MNIE NO XD

    OdpowiedzUsuń