Nadszedł dzień pogrzebu i jednocześnie przeprowadzki do Zbyszka.Wyjrzałam przez okno, zanosiło się na to, że będzie padał deszcz.Ubrałam się i o 11:00 wyszłam z bloku w celu odjechania na ostatnie pożegnanie moich przyjaciół.Powstrzymał mnie Bartman.
-Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci jechać samej.
-A czemu nie?
-Dziewczyno, ledwo na oczy widzisz od płaczu.-czy o się martwi?
-Nie mów, że się o mnie martwisz.
-Właśnie powiem.Martwię się o ciebie.-no zamurowało mnie.Wsiadłam do mojego samochodu, na miejscu pasażera.Ruszyliśmy.
-Zbyszek zwolnij!-co z tego, że jechaliśmy 80 km/h.Bałam się.
-Ej, spokojnie.-powiedział.Po 15 minutach jazdy byliśmy w kościele.Kiedy weszliśmy zobaczyłam dwie trumny.Zatrzymałam się.Nie wiedziałam co mam zrobić.Przecież to nie było możliwe, że oni tam leżą.Całą mszę przepłakałam.Ale dopiero na cmentarzu zaczęłam wariować.I to dosłownie.W chwili gdy trumny zjeżdżały do dołka(?) zaczęłam krzyczeć.
-To nie możliwe! Oni żyją! Wypuście ich! Nie możecie ich tak po prostu tam zamknąć!-próbowałam wyrwać się kurczowego uścisku Bartmana.W tym momencie niebo zaczęło płakać razem ze mną.Chyba przeżywałam to nawet bardziej niż ta prawdziwa rodzina zmarłych Smolarków.Długo jeszcze stałam przy ich grobie.
-Jula chodź.Stoimy tu już dwie godziny.
-Nie mogę ich zostawić.-wyszeptałam.
-Nie zostawisz .Przecież masz ich cały czas tu.-wskazał na serce.-Chodź-złapał mnie za rękę.W drodze powrotnej mój współlokator poinformował, że uwaga...pomoże mi szukać psychologa.Tak p s y c h o l o g a.
-Nie chcę żadnego psychologa.Już raz do jednego chodziłam.Nie, dzięki.
-Ale..
-Dostałam wolne od szefa.Będę chodzić z tobą na treningi.Będę dla ciebie jak rzep u psiego ogona.
-A myślałem, że będę musiał cię zaciągać wszędzie siłą.-Kiedy wróciliśmy postanowiłam zając się przenoszeniem pudeł.Muszę zapomnieć o tym co się stało.O wypadku, o tym, że ich nie ma ze mną fizycznie.Bo psychicznie zawsze będą.Zapomniałam wspomnieć, iż rodzice Zbigniewa postanowili zostawić nas samych.Niechcący wydało się również nasze kłamstwo.Na początku byli źli, ale potem zrozumieli.Za bardzo truli głowę swojemu synowi.
-Obejrzymy coś?
-Przepraszam, ale nie mam ochoty...Pójdę się położyć.-weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.Nie wiem ile czasu byłam w takim stanie.Ogarnęłam się dopiero wtedy jak Zibi poinformował mnie o kolacji.Byłam głodna więc zjadłam.Pomijając fakt, że coś mu w tym budyniu nie wyszło.
-Nie słodzisz?-spytałam
-Słodzę,a co?
-Nie no nic.Tylko ten budyń...
-Zdarza się no.Liczą się chęci.Znowu płakałaś.-spojrzał na mnie.Dość przerażający był ten wzrok.
-Nie ja nie...
-Dobra, dobra.Oglądamy shutter'a?*
-No ok.-Ludzie! Jakbym wiedziała, że to horror w życiu bym się nie zgodziła.
-Brawo Zbigniewie, teraz na pewno usnę-powiedziałam ironicznie.
-Zawsze możesz spać ze mną.
-Nie, dziękuję.Nie skorzystam.-mało nie umarłam ze strachu.Nie spałam całą noc.Przynajmniej tak mi się wydawało.Usłyszałam kroki, drzwi otworzyły się, a w nich...
||||||||||||||||||||||||||||||
Nie bijcie!
Przepraszam, przepraszam, przepraszam.Strasznie się męczyłam z tym rozdziałem.A na dodatek jest taki krótki ;-;
*shutter - o kurde jak ja kocham ten horror <3(lepsza jest wersja z 2004, bo ta druga to podróbka)
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania :*
Więc jestem (i nie biję)
OdpowiedzUsuńTaki smutny ten rozdział :/ Zobaczyć na środku kościoła dwie trumny z bliskimi osobami...no straaaaszne! Jeszcze dzisiaj mi się śniło, że stałam przed trumną przyjaciela i z niego zaczęka krew tryskać. Lul :D
Szkoda, że taki krótki...
Na wenę dobre jest bieganie ;)
pozdrawiam :-*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Czekam na następny rozdział i Zapraszam do siebie
http://zycieniezawszejesttakiejakiechcemy.blogspot.com/?m=1
http://dosukcesuniemadroginaskroty.blogspot.com/p/bohaterowie.html?m=1
Będę bić i patrzeć czy równo puchnie! Jak można w tym momencie przerwać?! Na bank to wszedł Zbyszek, tylko po co w środku nocy :O Jak chciał ją wystraszyć, to pozdro... dziewczyna przechodzi załamanie nerwowe , a temu żarty w głowie -.- Współczuję Julce :? Musi się czuć fatalnie :/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Czy to Zbyszek wszedł do jej pokoju? A może tak tylko jej się wydaje, że... Nie. Nie będę nic więcej o tym pisać XD Zaskocz mnie kochana :D
OdpowiedzUsuńRozdział krótki, fakt. Ale fajnie się czyta. Więc czekam na kolejnyyyy!
Pozdrawiam ;**
Krótko, krótko, ale ciekawie :D
OdpowiedzUsuńRadzę dodać zakładkę z rozdziałami! Ludziom będzie łatwiej czytać!