(...)w tym momencie z bloku wyszedł ojciec Zbyszka.No to jestem w dupie.
-No co tak długo? Już myślałem, że moja przyszła synowa uciekła.-Pan Leon czytał mi w myślach.
-Ja nieee...
-Jasne, że nie uciekła.-objął mnie Zibi.-idąc do mieszkania Bartmana, jego tata poinformował, iż razem z żoną postanowili zostać na kilka dni.Po prostu świetnie.Miał być jeden dzień!W środku przywitałam się z Panią Bartman.Była bardzo zadowolona, że skończyłam studia pedagogiczne.A poza tym jest strasznie miła.
-Nie mieszkacie razem?-spytała.
-No..ten tego myy noo-wkopałeś się Zbysiu.-Julka właśnie jutro się będzie do mnie przeprowadzać.-myślałam, że go zabiję.Ale tylko uśmiechnęłam się i kiwnęłam twierdząco głową.
-To może my wam przeszkadzamy?Jeszcze dziś wrócimy do Warszawy.
-Nie, niech państwo zostaną.-no co miałam powiedzieć?Żeby jak najszybciej wyszli?Poszłam ze Zbyszkiem do kuchni.Okazało się, że wszytko na kolację przygotowała mu Iwona-żona Ignaczaka.Kiedy kończyliśmy jeść padło pytanie.
-Ile wy już dzieciaczki jesteście razem?
-Dwa miesiące-powiedział Zbyszek
-Trzy tygodnie-w tym samym momencie odezwałam się ja.Rodzice spojrzeli na nas.
-Dwa miesiące i trzy tygodnie-sprostowałam szybko.
-A jak się poznaliście?-Pani Jadwiga cały czas wypytywała.
-My no ten...Kochanie może ty opowiesz?- uśmiechnęłam się do mojego "chłopaka"
-Pewnie-spojrzał na mnie morderczym wzrokiem-Więc...Kiedyś Jula w Centrum Handlowy jadąc ruchomymi schodami, tak się zapatrzyła, że biedna wyrżnęła orła na samym dole.No to pomogłem jej wstać i tak od spotkania do spotkania.-chciał mnie pocałować.Co za debil.jak on mógł mnie tak ośmieszyć?!
-Jak ty z nim wytrzymujesz?-spytał najstarszy w naszym towarzystwa.
-Zbyszek jest bardzo kochany, opiekuńczy...Nie wyobrażam sobie życia bez niego.-Julka bo się zakochasz...-pomyślałam.Nie, to nie możliwe, jak można zakochać się w kimś takim? Fakt, faktem do najbrzydszych nie należy, ale jego zachowanie...
Po skończonym posiłku posprzątałam.Dobrze, że Zbyszek wcześniej wytłumaczył mi mniej więcej gdzie co jest.
-No to ja już się będę zbierać do domu.
-Ale nie krępujcie się...zostań nie będziesz jeździć po nocy samochodem.-odezwała się rodzicielka Bartmana.
-Ale, ja mieszka tu w tym bloku więc...
-Zostań.-jej głos był tak stanowczy, że się przeraziłam.Świetnie, nie miałam przy sobie nic.Wzięłam od mojego "ukochanego" największą koszulkę jaką miał i poszłam się przebrać.Kiedy weszłam do pokoju w który miałam z nim spać stanęłam jak wryta.Przede mną leżał półnagi zawodnik Asseco Resovii Rzeszów.Boże jakie on ma ciało.Nie nie ważne, tego nie było.Położyłam się na samym brzegu łóżka mówiąc pod nosem, że mógłbym spać na ziemi, albo na kanapie.Bartman objął mnie w pasie.
-Łapy przy sobie.-warknęłam.
-Spokojnie kochanie.-zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.Przeszedł mnie dreszcz.Nie, no jeszcze tego brakuje, żebyś się naprawdę zakochała.W sumie to przecież nic złego.Nie no, ale w nim?!
Nie mogłam zasnąć zaczęłam wspominać czasy kiedy mieszkałam w Toruniu.To nie był dobry okres w moim życiu.Zawsze jak to wspominam to płaczę.Tak było i teraz.Zapaliła się lampka.
-Czemu ty płaczesz?
-Co? Nie, ja nie płaczę.-kurde, czy musi mi tak drżeć głos?
-Przecież widzę.Ej co jest mała?-atakujący mnie przytulił.
-Zbyszek, nie chcę na razie o tym rozmawiać.-kiwnął głową na znak, iż rozumie.Siedzieliśmy tak chwilę i nic nie mówiliśmy.Tego mi właśnie było trzeba. Żeby ktoś mnie po prostu przytulił i pomilczał ze mną.Chyba zmienię zdanie co do niego. Nie zawsze jest baranem z mózgiem wielkości orzeszka ziemnego.Wreszcie usnęłam.Niestety sen także przypomniał mi moje rodzinne miasto i wszystkie awantury z moim ojcem.
***
Kiedy się obudziłam nade mną siedział Bartman i patrzył z przerażeniem.
-Co się stało?-spytałam.
-Czy ty zawsze się tak rzucasz po łóżku?Myślałem, że mnie zabijesz.I do tego te teksty.
-Jaki teksty?
-No, mówiłaś komuś żeby cie zostawił i nie bił, że jest nienormalny, nienawidzisz go i takie tam.
-O Boże.Przepraszam.Po prostu coś mi się śniło.
-No domyślam się.Powiesz mi czemu płakałaś?
-Nie chcesz tego słuchać, uwierz.-powiedziałam biorąc moje ubrania ze wczoraj.Weszłam do łazienki, a za mną Zibi.
-Chcę tego słuchać.
-Nie, nie chcesz.-wypchnęłam go z łazienki ubrałam się w to, co miałam na sobie wczoraj.Nie miałam przy sobie nic, więc poszłam do swojego mieszkania.Tam odświeżyłam się i przebrałam.Spakowałam kilka rzeczy i poszłam znów do "10".Po śniadaniu Pani Jadwiga i Pan Leon poszli się przejść.
-No to opowiadaj.
-Dobra-westchnęłam-Więc kiedy mieszkałam w Toruniu z moimi rodzicami to..przeżywałam piekło.Najpierw ojciec znęcał się nad moją mamą.Kiedy miałam dziesięć lat mama nie wytrzymała i...powiesiła się.-łzy mimowolnie zaczęły spływać i po policzkach.-Potem ojciec...
-Bił ciebie, a ty nie wytrzymałaś i uciekłaś.
-Dokładnie tak.-powiedziałam.Musiałam się ogarnąć.W tedy otrzymałam sms i zdębiałam...
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
No to jest trzeci :) Miał być dopiero za tydzień, ale jest taki masakryczny i do tego taki krótki, że szkoda gadać :o
Dopiero teraz zorientowałam się, że(w opowiadaniu) jest lipiec, a ja wyskoczyłam z treningiem Resovii xD No cóż moja logika...Więc powiedzmy, że wszyscy zawodnicy nie powołani do reprezentacji mają treningi(chyba ze gdzies wyjezdzają)
Zdradzę Wam też, że szykuję się nie mała tragedia,która zbliży Julkę i Zbyszka.
Zapraszam do komentowania i pozdrawiam <33
***
Kiedy się obudziłam nade mną siedział Bartman i patrzył z przerażeniem.
-Co się stało?-spytałam.
-Czy ty zawsze się tak rzucasz po łóżku?Myślałem, że mnie zabijesz.I do tego te teksty.
-Jaki teksty?
-No, mówiłaś komuś żeby cie zostawił i nie bił, że jest nienormalny, nienawidzisz go i takie tam.
-O Boże.Przepraszam.Po prostu coś mi się śniło.
-No domyślam się.Powiesz mi czemu płakałaś?
-Nie chcesz tego słuchać, uwierz.-powiedziałam biorąc moje ubrania ze wczoraj.Weszłam do łazienki, a za mną Zibi.
-Chcę tego słuchać.
-Nie, nie chcesz.-wypchnęłam go z łazienki ubrałam się w to, co miałam na sobie wczoraj.Nie miałam przy sobie nic, więc poszłam do swojego mieszkania.Tam odświeżyłam się i przebrałam.Spakowałam kilka rzeczy i poszłam znów do "10".Po śniadaniu Pani Jadwiga i Pan Leon poszli się przejść.
-No to opowiadaj.
-Dobra-westchnęłam-Więc kiedy mieszkałam w Toruniu z moimi rodzicami to..przeżywałam piekło.Najpierw ojciec znęcał się nad moją mamą.Kiedy miałam dziesięć lat mama nie wytrzymała i...powiesiła się.-łzy mimowolnie zaczęły spływać i po policzkach.-Potem ojciec...
-Bił ciebie, a ty nie wytrzymałaś i uciekłaś.
-Dokładnie tak.-powiedziałam.Musiałam się ogarnąć.W tedy otrzymałam sms i zdębiałam...
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
No to jest trzeci :) Miał być dopiero za tydzień, ale jest taki masakryczny i do tego taki krótki, że szkoda gadać :o
Dopiero teraz zorientowałam się, że(w opowiadaniu) jest lipiec, a ja wyskoczyłam z treningiem Resovii xD No cóż moja logika...Więc powiedzmy, że wszyscy zawodnicy nie powołani do reprezentacji mają treningi(chyba ze gdzies wyjezdzają)
Zdradzę Wam też, że szykuję się nie mała tragedia,
Zapraszam do komentowania i pozdrawiam <33
1. Masz rację, bartman to baran xdd
OdpowiedzUsuń2. Niech ona uważa, bo naprawdę zakocha się w tym baranie :D
3. Tragedia, która zbliży Julkę i Zbyszka...hmm
4. Zapowiada się ciekawie ;)
5. Co to za dębiący sms?
6.Zapraszam na moje drugie dziecko, które dopiero co się zapłodniło xdd
http://farewell-in-sunflowers.blogspot.com/
pozdrawiam :-*
No, no... w takim momencie skończyłaś Ty małpo! XDD
OdpowiedzUsuńDziękuję za info o nowym rozdziale, oby tak dalej! Robimy postępy ;**
Zibi nie jest baranem. Znaczy do pewnego stopnia XD
Co się takiego wydarzy? Co ich zbliży do siebie? Mam nadzieję, że nie jakaś tragedia? A jak jej ojciec przyjechał....?? ;O mam jeszcze kilka pomysłów, ale nie napiszę nic więcej o nich. Ciekawe, czy zgadnę o co chodzi XD
Pozdrawiam ;***
Nie musiałas dodawac o tejk tragedii, bo i tak domyśliłam się po tym smsie xD ale ja umrę z niepewności i zniecierpliwienia, jak się nie dowiem o co chodzi! W sumie ta kolacja z rodzicami Zbyszka wyszła im na dobre, bo się zbliżyli, a Julka nawet opowiedziała mu o tym, co ją spotkało, a to wielki krok w przód!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*