poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dziewiąty



Zostałam brutalnie obudzona przez Zbyszka.
-Oddaj kołdrę debilu! - krzyknęłam. Niestety nie posłuchał. Jeszcze tego pożałuje. Założyłam  kapcie i szlafrok. Oczywiście zostałam wyśmiana przez Bartmana. Nie zwracałam na niego uwagi. Ubrałam się i umalowałam. Kiedy już wyglądałam jak człowiek wyszłam z łazienki.
-A podobno nie lubisz chodzić w butach na obcasie.
-Zmieniłam zdanie.- kiedy już Zibi ruszył swoje szanowne cztery litery mogliśmy wyjechać w kierunku Warszawy. Przed nami 300 km drogi. Na szczęście podróż minęła nam bez kłopotów. I już o 12 byliśmy pod rodzinnym domem siatkarza. Wyszliśmy z samochodu, drzwi domu otworzyły się. Państwo Bartman byli nieźle zdziwieni, że Zbyszek znów im mnie przedstawia. Tym razem na poważnie. Weszliśmy do środka. Wszędzie porozwieszane były stare zdjęcia małych dzieci. Zbyszka i jego siostry jak mniemam.
-No Zbysiu wreszcie sobie porządna dziewczynę znalazłeś.- z jakiegoś pomieszczenia wyszła brunetka z burzą loków na głowie, mojego wzrostu. - Kasia jestem. Siostra tego bałwana.
-Julka, dziewczyna tego osła.- obie się zaśmiałyśmy się. Czuję, że znajdziemy wspólny język.
-Ja tu stoję. -pomachał ręką mój chłopak. Mój chłopak... Jak to ładnie brzmi prawda? Pani Jadwiga zawołała nas na obiad. Zapiekanka z makaronem... Podobno ulubione danie Zibiego. Już wiem czym będę mogła go w przyszłości udobruchać.
-Na ile zostajecie?
-Na cztery dni. - powiedział Zbyszek.
-Chyba żartujecie. Kasia zostaje na tydzień to wy też.- z panem Leonem nie warto dyskutować bo i tak postawi na swoim. Ty problem w tym, że wszystko miałam przygotowane na 3 dni. W sumie, każda okazja jest dobra żeby wybrać się na zakupy. Oczywiście poinformowałam o moich zamiarach Zbigniewa. Czy chciał, czy nie musiał ze mną iść bo nie znałam kompletnie naszej stolicy. Po kolacji siedziałam z Bartmanem w pokoju, nudząc się strasznie.
-Ubieraj się idziemy.
-Ale gdzie?
-Nie gadaj tylko przebierz się. I załóż wygodne buty. - nie pytałam o więcej. Mimo że była już 19 było całkiem ciepło. Ubrałam się, i mogliśmy wyjść. Szczerze to nie wiem po co on mnie wyciągnął skoro chodziliśmy bez sensu po całej Warszawie.
-Jest konkretny powód, dla którego wyciągnąłeś mnie z domu?
-A to, że chcę spędzić trochę czasu z moją dziewczyną nie wystarczy?- no ja go zabiję.
-Zbyszek, skarbie. Nogi mi do tyłka włażą. -jęknęłam. Czy mówiłam kiedyś, że Zbyszek jest kochany? Nie, to dobrze. Bo wcale taki nie jest.
-Oj tam, dasz radę. Jak będziesz grzeczna to cię potem na ręce wezmę.
-O jakiś ty łaskawy Zbigniewie.
-Wiem, że mnie kochasz.
-Kolejny błąd.- westchnęłam.
-Menda.
-Bałwan.
-Krowa.
-Świnia.
-Ciekawe czy nie zapomniałaś jak się pływa.- uśmiechnął się łobuzersko i po prostu wrzucił mnie do fontanny obok której przechodziliśmy. Kiedy już wyszłam wyrwałam Bartmanowi moją torebkę i ruszyłam przed siebie. Dobrze, że zdążyłam wymienić się numerami telefonu z Kasią. Zadzwoniłam do niej i opisałam miejsce w którym się znajduję. Po kilku minutach już była, a za nią leciał jej brat.
-Juleczko ja cię przepraszam.
-Przegiąłeś. Nie odzywaj się do mnie i nie dotykaj. -powiedziałam gdy ten chciał mnie przytulić. Wróciłam do rodzinnego domu Bartmana. Spakowałam się. Walizkę schowałam do szafy. W nocy Zbyszek próbował mnie jeszcze przeprosić, ale ja nie zamiarowałam mu wybaczać.
***
Wstałam o 7;30. Ubrałam się, pożegnałam się z panią Bartman, która już nie spała. Powiedziałam, że dostałam telefon od szefa i muszę szybko pojechać do Rzeszowa. Skłamałam również mówiąc, iż zabiorę się z koleżanką. Ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Po kilku minutach siedziałam w autobusie, i byłam w drodze do stolicy Podkarpacia. Droga mimo że długa minęła mi dość szybko. Tylko Zbyszek cały czas wydzwaniał. Napisałam Kasi sms'a, iż dotarłam na miejsce. Przechodząc obok przedszkola w którym pracuję wybiegł mój szef. 
-Julka kiedy wracasz? Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu. -uśmiechnął się. Stał zdecydowanie za blisko, więc się odsunęłam.
-Nie wiem. Postaram się.- chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
-A może wejdziesz?
-W sumie to jestem trochę zmęczona. -weszłam razem z panem Mariuszem do budynku. Było pusto. W końcu już po 16. Jeszcze nie wiedziałam, że to był mój największy błąd w życiu.
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
No to ten. Przybywam do Was z nowym rozdziałem. Trochę mnie nie było. Wena gdzieś zniknęła, nie widzieliście jej? 

Strasznie,krótki
Pozdrawiam <3

8 komentarzy:

  1. Wow, ale zakończyłaś :O Julka obraziła się w sumie o pierdołę i trochę przegięła wyjeżdżając, ale tym zakończeniem mam pewność, że kara za to przyjdzie szybciej, niż myślałam... oby Zbyszek za nią pojechał, bo przecież ten szef coś jej zrobi, tak jak odstrzegali ją zmarli przyjaciele :/
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kij z tym, że jest prawie 1 w nocy. Na postanowiłam odwiedzić sobie fwojego bloga. Jak na początku czytałam jak oni się kłócili to , że padnę :D Co do rozdziału to trochę obawiam się tego jej szefa :/ Pokłocili się w sumie o nic jestem tego samego zdania co koleżanka wyżej. Julka nie powinna wyjeżdżać z Wawy ;) Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny, końcówka rewelacja a co do kłótni zakochancow to popieram koleżanki wyżej. Oby Zbyszek zdążył za nim szef coś jej zrobi
    Pozdrawiam cię serdecznie i życzę dużo weny.
    Ps. Jeśli masz ochotę i czas to zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, znam to uczucie... brak weny ;/
    Super rozdział. Rozwala mnie ich wymiana zdań XD
    Jak to poszła z szefem? Jak to? :0 Nieeee Oby skończyło to się szczęśliwie no :c
    Pozdrawiam i życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu znalazłam chwilę, żeby nadrobić.
    Brak weny, aż za dobrze znam to uczucie.
    Stęskniłam się za światem siatkarskich blogów, więc najpierw zaglądam tutaj :)
    Obrazić się za zabawę w fontannie ze Zbigniewem, Bartmanem?! (Nie lubię go, ale to w końcu siatkarz :D)
    Gwałt? To pierwsze co mi przyszło na myśl.
    Piszę to na 12 godzin przed rozpoczęciem roku 😦😣😮😖😓😫
    Aa. I najważniejsze. Przeglądam sobie spokojnie gazetę, a tam 10:20, mecz Puchar Świata. O 10:20 to ja kurna będę w szkole!!!
    Grrrr!!!!!!
    Nie wierzę i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu znalazłam chwilę, żeby nadrobić.
    Brak weny, aż za dobrze znam to uczucie.
    Stęskniłam się za światem siatkarskich blogów, więc najpierw zaglądam tutaj :)
    Obrazić się za zabawę w fontannie ze Zbigniewem, Bartmanem?! (Nie lubię go, ale to w końcu siatkarz :D)
    Gwałt? To pierwsze co mi przyszło na myśl.
    Piszę to na 12 godzin przed rozpoczęciem roku 😦😣😮😖😓😫
    Aa. I najważniejsze. Przeglądam sobie spokojnie gazetę, a tam 10:20, mecz Puchar Świata. O 10:20 to ja kurna będę w szkole!!!
    Grrrr!!!!!!
    Nie wierzę i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń